Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje, a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, otrzyma zapłatę proroka; a kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, otrzyma zapłatę sprawiedliwego. A ktokolwiek by napoił jednego z tych maluczkich tylko kubkiem zimnej wody jako ucznia, amen, powiadam wam, nie straci zapłaty swojej. - Ew. Mat 10: 40-42
Co oznaczają słowa z Ewangelii według Mateusza 10:40-42?
To bardzo ciekawy fragment, bo słowo „zapłata” może tutaj łatwo zostać zrozumiane tak, jakby Pan Jeszu mówił: „kto przyjmie proroka, sam otrzyma dokładnie taką nagrodę jak prorok”. Tekst jest jednak subtelniejszy.
- „Kto przyjmuje proroka jako proroka”
W Mt 10:41 grecki tekst brzmi:
ὁ δεχόμενος προφήτην εἰς ὄνομα προφήτου
μισθὸν προφήτου λήμψεται
Dosłownie:
„Kto przyjmuje proroka ze względu na imię/status proroka, otrzyma zapłatę proroka”.
Kluczowe są dwa wyrażenia:
εἰς ὄνομα προφήτου — eis onoma prophētou
= „jako proroka”, „ze względu na (imię) to, że jest prorokiem”.
oraz:
μισθὸν προφήτου — misthon prophētou
= „zapłatę/nagrodę proroka”.
Czyli nie chodzi o przypadkową gościnność: „przyjąłem człowieka, dałem mu nocleg”. Człowiek rozpoznaje w nim sługę Boga i właśnie dlatego go przyjmuje oraz wspiera.
- Co znaczy „otrzyma zapłatę proroka”?
Dobrym biblijnym przykładem jest wdowa z Sarepty i Eliasz (1 Krl 17:8–24). Ona nie była prorokiem. Ale przyjęła proroka, nakarmiła go i zaufała słowu, które przyniósł. W rezultacie sama stała się uczestniczką błogosławieństwa związanego z jego posłannictwem.
Jeszcze wyraźniejszy przykład mamy w 2 Krl 4:8–37 — Szunemitka przyjmuje Elizeusza właśnie dlatego, że rozpoznaje w nim „świętego męża Bożego”. Przygotowuje mu miejsce, aby mógł się zatrzymywać. Ona nie otrzymuje urzędu proroka ani jego daru prorokowania, ale uczestniczy w dobrodziejstwie związanym z przyjęciem Bożego posłańca.
I właśnie tak czytałbym Mt 10:41.
„Zapłata proroka” nie musi oznaczać: „identyczna nagroda jaką otrzyma prorok”. Może oznaczać nagrodę należną człowiekowi, który przez przyjęcie proroka opowiedział się po stronie jego posłannictwa.
- Kontekst Mt 10 jest tutaj decydujący
Pan Jeszu wysyła uczniów. Wcześniej mówi:
„Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który mnie posłał” (Mt 10:40).
Zauważmy ciąg:
Bóg Ojciec → Pan Jeszu → posłani uczniowie → człowiek, który ich przyjmuje.
Przyjęcie posłańca jest więc potraktowane jako stosunek do Tego, który go posłał.
Dlatego człowiek nie musi sam być prorokiem, aby Bóg uznał jego życzliwość wobec proroka. Nie musi być jednym z wysłanych uczniów, żeby jego pomoc dla ucznia miała znaczenie przed Bogiem.
- A „zapłata sprawiedliwego”?
Tutaj konstrukcja jest niemal identyczna:
„kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, otrzyma zapłatę sprawiedliwego”.
To samo rozumowanie: dlaczego go przyjmujesz?
Nie dlatego, że jest bogaty, wpływowy, krewnym czy znajomym, ale właśnie dlatego, że rozpoznajesz w nim człowieka sprawiedliwego przed Bogiem.
I wtedy dochodzimy do najmocniejszego punktu:
„A ktokolwiek by napoił jednego z tych maluczkich tylko kubkiem zimnej wody jako ucznia [...] nie straci zapłaty swojej” (w. 42).
Tu Pan Jeszu sprowadza sprawę do czegoś wręcz minimalnego — kubka zimnej wody.
- Nie wielka ofiara.
- Nie urząd.
- Nie dar prorokowania.
- Nie publiczne dzieło.
Wystarczy prosty czyn wobec ucznia dlatego, że jest uczniem.
Czy więc są trzy różne poziomy zapłaty?
Sam Mt 10:40–42 nie mówi wyraźnie o trzech stopniach nagrody: większej dla proroka, mniejszej dla sprawiedliwego i jeszcze mniejszej za kubek wody. Takiego systemu nie powinniśmy wkładać do tekstu.
Raczej mamy trzy przykłady tej samej zasady:
prorok → sprawiedliwy → najmniejszy uczeń.
Pan Jeszu rozszerza zasadę aż do najmniejszego czynu. Bóg bierze pod uwagę nie tylko działalność posłanego, lecz również tych, którzy rozpoznają jego związek z Bogiem i wspierają go właśnie z tego powodu.
Dlatego „zapłatę proroka” rozumiałbym najprościej:
Kto przyjmuje i wspiera proroka dlatego, że uznaje go za proroka Boga, zostaje przez Boga potraktowany jako uczestnik dobra związanego z jego posłannictwem i nie pozostanie bez swojej nagrody.
To bardzo dobrze współgra również z inną zasadą Pisma: nie każdy musi wykonywać tę samą służbę, aby uczestniczyć w jej owocu.
I zwróć uwagę na końcówkę w. 42: Pan Jeszu nie mówi już „zapłatę ucznia”, ale „nie straci zapłaty swojej”. To mocno sugeruje, że nie chodzi o mechaniczne przejęcie „pensji” drugiego człowieka, lecz o własną zapłatę przed Bogiem za właściwe przyjęcie Jego sługi.
Chwała Panu Jeszu.
Stanisław sługa Pana Jeszu.
Brak komentarzy